Wieczór kawalerski Przema nad jeziorem Kniewo :-)

Z braku czasu nie będę się za bardzo rozpisywał tym razem. Wieczór kawalerski Przema (Weismanna) nad jeziorem Kniewo. Chyba nie było bardziej odpowiedniego miejsca na tę imprezę, bo jest to nasze ulubione miejsce już od lat :-) Ponieważ jechaliśmy o różnych porach, więc nie szliśmy wszyscy razem. Przemo, Chudy i Łukasz szli z Okonka, zwiedzając po drodze pozostałości różnych wiosek (trasa około 19 km), a ja wyruszyłem około 2 godziny po nich z Lotynia (trasa około 10 km). Jechałem prosto z Bydgoszczy po zajęciach na uczelni. Miałem więc ze sobą nawet laptopa, który przydał się ... jako poduszka do spania :-) Po wyjściu z pociągu w jakimś zagajniku przebrałem się z koszuli w ciuchy na wyprawę (bluzka z krótkim rękawem i krótkie spodnie), a następnie zasuwałem tak szybko jak się dało, aby zdążyć na zachód słońca nad Kniewiem (moja ulubiona pora dnia w tym miejscu).

Na miejsce przybyłem około 19.45, prawie półtorej godziny przed resztą ekipy. Miałem więc okazję posiedzieć w ciszy i patrzeć jak w tej spokojnej scenerii zapada zmrok. Kiedy siedziałem bez ruchu kontemplując ciszę, próbowały mnie podgryzać komary (dlatego nie lubię wypraw latem). Na szczęście jednak mocno się ochłodziło, co zniechęciło je do poważniejszych ataków. Wcześniej zebrałem trochę drewna po okolicy i rozpaliłem małe ognisko. Reszta ekipy przybyła na miejsce około godziny 21.10. Później było żarcie i długie Polaków rozmowy. Tak się złożyło że wszyscy jesteśmy w taki czy inny sposób związani z Unią Polityki Realnej. Nie mogło więc zabraknąć biało-niebiesko-czarnej UPR-owej flagi :-)

Spać poszliśmy około godziny 2 nad ranem. Chudy i Przemo spali w namiotowym pałacu jaki Chudy przytaszczył ze sobą :-) Mi by się nie chciało czegoś takiego targać ze sobą, ale w końcu mamy w Polsce domokrację więc każdy robi to co lubi (w takim namiocie to ja bym się w dziesięć osób wyspał) :-). Niebo było bezchmurne, więc w nocy mocno się ochłodziło. Temperatura nad ranem musiała spaść mocno poniżej zera, bo rano był szron. Szron leżał jeszcze długo po tym jak wyszło słońce (jeszcze około 9 rano w zacienionych miejscach widziałem jego resztki). Około 10 poszliśmy się wykąpać w jeziorze. Fajne uczucie, pomimo tego że woda miała pewnie poniżej 10C.

Około godziny 11 wyruszliśmy w drogę powrotną w kierunku Brokęcina (13 km). Po drodze zahaczyliśmy o Czersk, a raczej o to co z niego pozostało (ruiny oraz stary rozkopany cmentarz). W Brokęcinie byliśmy około godziny 14.50 na 50 minut przed odjazdem pociągu. Był więc czas na mały odpoczynek na słońcu. Podróż nie obyła się niestety bez przygód. Pociąg się zepsuł po drodze, więc mieliśmy opóźnienie około godziny. Co ciekawe kiedy dzień wcześniej jechałem do Lotynia to pociąg też się zepsuł. Albo mam takiego pecha, albo taki mamy tabor.

Przyroda piękna. Sporo zwierzyny (sarny, zające, lisy, ptaki różnego rodzaju). Niesamowity teren z mocno urozmaiconym drzewostanem. Myślę, że mało jest takich lasów w Polsce. Wiosna wiosną, ale zabrałem ze sobą ekwipunek niewiele różniący się od tego co zabieram zimą, tym bardziej że zapowiadali mróz. Okazało się że prawie wszystko się przydało. W nocy nie zmarzłem. Z Łukaszem spaliśmy przy ognisku pod chmurką. Łukasz się budził i dokładał do ognia. Mi by się nie chciało :-)

DSC01887.JPG DSC01891.JPG DSC01892.JPG
DSC01893.JPG DSC01894.JPG DSC01896.JPG
DSC01897.JPG DSC01900.JPG DSC01902.JPG
DSC01905.JPG DSC01906.JPG DSC01910.JPG
DSC01913.JPG DSC01919.JPG DSC01920.JPG
DSC01921.JPG DSC01924.JPG DSC01926.JPG
DSC01927.JPG DSC01928.JPG DSC01929.JPG
DSC01931.JPG DSC01933.JPG DSC01934.JPG
DSC01937.JPG DSC01940.JPG DSC01941.JPG
DSC01944.JPG DSC01946.JPG DSC01947.JPG
DSC01948.JPG DSC01949.JPG DSC01951.JPG
DSC01952.JPG DSC01954.JPG DSC01956.JPG
DSC01957.JPG DSC01963.JPG DSC01968.JPG
DSC01974.JPG DSC01980.JPG DSC01981.JPG
DSC01984.JPG DSC01985.JPG DSC01986.JPG
DSC01987.JPG DSC01988.JPG DSC01989.JPG
DSC01990.JPG DSC01992.JPG DSC01993.JPG
DSC01995.JPG DSC01996.JPG DSC02000.JPG
DSC02002.JPG DSC02003.JPG DSC02004.JPG
DSC02006.JPG DSC02017.JPG DSC02018.JPG
DSC02019.JPG DSC02021.JPG DSC02022.JPG
DSC02024.JPG DSC02025.JPG DSC02026.JPG
DSC02027.JPG DSC02029.JPG DSC02037.JPG
DSC02043.JPG DSC02044.JPG DSC02046.JPG
DSC02048.JPG DSC02049.JPG DSC02051.JPG
DSC02052.JPG DSC02053.JPG DSC02056.JPG
DSC02058.JPG DSC02060.JPG DSC02061.JPG
DSC02063.JPG DSC02064.JPG DSC02065.JPG
DSC02066.JPG DSC02067.JPG DSC02069.JPG
DSC02071.JPG DSC02072.JPG DSC02073.JPG
DSC02074.JPG DSC02075.JPG DSC02076.JPG
DSC02077.JPG DSC02078.JPG DSC02079.JPG
DSC02080.JPG DSC02081.JPG DSC02083.JPG
DSC02084.JPG DSC02087.JPG DSC02088.JPG
DSC02089.JPG DSC02090.JPG DSC02093.JPG
DSC02095.JPG DSC02096.JPG DSC02097.JPG
DSC02098.JPG DSC02099.JPG DSC02100.JPG
DSC02101.JPG DSC02103.JPG DSC02106.JPG
DSC02108.JPG DSC02109.JPG DSC02110.JPG
DSC02111.JPG DSC02113.JPG DSC02114.JPG
DSC02117.JPG DSC02118.JPG DSC02119.JPG
DSC02120.JPG DSC02121.JPG DSC02123.JPG