Nie zabieraj mnie od mamy!

Zając szarak (Lepus europaeus)
www.zajacszarak.prv.pl


Nie zabieraj mnie od mamy!


  • Strona główna
  • Informacje
  • Nie zabieraj mnie
  • Quiz
  • Galeria
  • W gwiazdach


  • Informacje o małych zajączkach

    Młode zające po urodzeniu mają otwarte oczy, są owłosione i dosyć sprawne ruchowo a po około 14 dniach stają się samodzielne. Matka karmi je mlekiem przez około 3 tygodnie. Zjawia się pod osłoną ciemności, aby swoim wyglądem i zapachem nie ściągać drapieżników. Tak więc maluchy większość czasu spędzają samotnie. Bardzo często zdarza się, że ludzie widząc takie bezbronne maleństwa postanawiają się nimi zaopiekować. Zajęcze dzieci trafiają więc do domów, ośrodków hodowlanych, ogrodów zoologicznych. I tu zaczynają się problemy, bowiem młode zajączki są bardzo wrażliwe na podawany pokarm, zwłaszcza sztuczne mleko, którym początkowo zamiast ich naturalnej mamy trzeba je karmić. Zdarza się, że taki sztuczny odchów kończy się tragicznie. Dlatego należy pamiętać, żeby nie zabierać maluchów z ich naturalnego środowiska, a także informować o tym swoich znajomych. Tylko w ten sposób coraz mniej ludzi będzie popełniać "opiekuńczy" błąd. Młodym zwierzakiem można zaopiekować się tylko wtedy kiedy widzimy że jest osłabione lub wiemy że matka zginęła. Inaczej maluchy "krzyczą": Nie zabieraj mnie od mamy!

    Przepis na zastępczą mamę dla zajęcy:

    Przegotować mleko z kartonu 3,2%. Pozostawić do przestudzenia, ale nie do wychłodzenia. Podawać za pomocą pipety lub spróbować moczyć delikatnie pyszczek zajączka (tak aby mleko nie dostało się do nosa) w mleku nalanym na spodeczek. Młodych zajęcy nie można wychowywać ani w cieplarnianych ani w zimnych warunkach (temperatura ok. 18oC). Jako wyściółkę zastosować trociny i siano. Obok położyć kępę trawy, gałązki. Wyściółkę należy zmieniać bardzo często- w przypadku maleńkich zajęcy co drugi dzień, u starszych codziennie. Po około 4 tygodniach odchowu należy je wypuścić na wolność, najlepiej w miejscu skąd były zabrane. Ważną rzeczą jest, aby zajęcy nie traktować jak zwierząt domowych. Kontakt utrzymywać tylko podczas karmienie i sprzątania, bowiem potem będzie nam trudno się z nimi pożegnać a i one się oswoją. Bardzo trudną rzeczą w odchowie jest wypuszczanie zajęcy z np. klatki na tzw. "spacery". Zające poznają swój teren, próbują skakać i wskakiwać na wyżej położone przedmioty. I właśnie wtedy bardzo często łamią sobie tylne nogi, a to oznacza że w większości przypadków zostają kalekami. Wypuszczone na wolność nie dadzą sobie rady, a pozostawione w domu lub wolierze będą się dalej kaleczyć. Pamiętajmy zatem: zabierając je z natury wyrządzamy im ogromną krzywdę Zając to zwierzę otwartych przestrzeni.

    Moje spotkania z zającami:

    Swoją krótką opowieść zacznę od ogromnych podziękowań kierunku mojej mamy, dzięki której wiele małych zajęcy nie przeżywało stresu podróży, miały zapewniony pokarm o stałej godzinie i troskliwą opiekę. Pracuję w Ogrodzie zoologicznym w Bydgoszczy od 10 lat. I to właśnie tutaj po raz pierwszy 9 lat temu zobaczyłam małą, szarą kuleczkę. Był to młody zajączek zabrany z natury w wyniku właśnie braku świadomości ludzkiej. Ktoś myślał, że siedzący samotnie zajączek został porzucony przez mamę. I ten schemat powtarza się co roku. Rzadko kiedy ludzie ratują zajęcze maluszki z pysków psów i kotów. Co roku pracownicy ogrodu odpowiadają, że te maluchy czekały na mamę. W bydgoskim ogrodzie zajmuję się edukacją głównie dzieci i młodzieży. Podczas zielonych lekcji zawsze poświęcam chwile czasu na ten problem. Dlaczego Odpowiedź jest bardzo krótka : zakochałam się w tych zwierzętach. Mają w sobie wiele indywidualności. Są to zwierzęta o dużym poczuciu "własnego ja". Trudno je zamknąć w klatce, ograniczyć ich swobodę. W oczach można wyczytać WOLNOŚĆ. Nie znam drugiego takiego zwierzęcia, dla których tylko otwarta przestrzeń oznacza życie. W ciągu 10 lat pracy w ZOO odchowałam wiele młodych zajęcy zabierałam je do domu, gdzie prawie cały dzień spędzały pod opieką mojej mamy. Inaczej musiałabym je zabierać codziennie do pracy, aby o określonych porach podawać im mleko. Wiele razy miały wzdęcia, biegunkę, dwa razy zdarzyło się że mimo ogromnej uwagi złamały sobie nogą. Nie powiem, że nie było przypadków śmiertelnych i takie się zdarzały. Każda śmierć zająca była dla mnie porażką, choć wiedziałam, że zrobiłam wszystko. Młode zające trudno jest odchować sztucznie. Najbardziej w pamięci mam zająca, który jako pierwszy złamał sobie nogę. Długo walczyłam o jego zdrowie, walczył z wysoką temperaturą. Trzeba było pilnować, aby prawie nie ruszał się. A był to bardzo trudny okres. Mój zając bo tak o nim mówię do dziś, choć miał na imię Kicek mieszkał u mnie w domu przez 8 miesięcy, ale nie udało mi się przywrócić mu sprawności. Wyrządził wiele szkody, ale był bardzo kochany. Często przeglądał się lustrze. Lubił spać blisko mojego psa Atosa, a nawet razem z nim wychodził aby przywitać gości. Wyglądało to mnie więcej tak: odgłos dzwonka, podrywa się Atos, biegnie do drzwi, a zanim podąża Kicek. Jako jedyny zając, pewnie dlatego że tak długo mieszkał nauczył się załatwiać do kuwety z piaskiem To było dla mnie zadziwiające. Jego ulubionym przysmakiem była kaszka mleczno-ryżowa o smaku malinowym lub truskawkowym. Po 8 miesiącach zabrałam go do ZOO, do klatki na zapleczu hodowlanym. Przeżył stres, ale chyba moja codzienna obecność pomogła mu się przystosować. Nie mógł trafić na wolność bo kulał. W ogrodzie przeżył 5 lat a to bardzo długo. Odszedł z tego świata 31 stycznia 2001. Dziękuję bardzo pracownikom ogrodu, którzy otaczali go opieką kiedy mnie nie było i podawali mu jego ulubiony przysmak. Żaden inny zając nie oswoił się tak jak Kicek. Może dlatego, że żaden nie był tak długo w domu. Staram się nie oswajać zajęcy, bo i tak wypuszczenie na wolność to dla nich ogromny stres. Niech więc tam trafiają jako pół dzikie zwierzęta, a szybko przystosują się do zmiany.Mam jednak nadzieję, że z roku na rok będzie coraz mniej a może i wcale takich zajęczych dzieci, które zostaną zabrane od Mamy.